Jak działają pseudo wróżbici?

Zdolności paranormalne fascynują każdego z nas. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Każdy chociaż w maleńkim stopniu chciałby wiedzieć, co przydarzy się w przyszłości. Dzięki temu mógłby uniknąć wielu błędów, które miały dla niego bardzo przykre konsekwencje. Jednak niewielu ludzi ma takie zdolności. Są także osoby, które próbują nabrać innych. Jedni robią to dla szpanu, inni dla pieniędzy.

Zwłaszcza Ci drudzy są szczególnie niebezpieczni. Na przykład pseudo znachorzy wmawiają chorym na raka, że doskonale znają się na ziołach i za ich pomocą mogą wyleczyć nowotwór. Zdesperowani pacjenci im wierzą, bo bardzo chcą przeżyć. Poza tym medycyna konwencjonalna nie daje im większych szans, toteż chwytają się każdej nadziei, nawet złudnej. Ci szarlatani na tym żerują i napychają sobie portfele, mamiąc i oszukując tych biednych ludzi. Skutek tego wszystkiego jest taki, że chorzy umierają jakiś czas później, licząc na cudowne ozdrowienie.

Do grona wątpliwych specjalistów i znawców ludzkiego ciała należy zaliczyć bioenergoterapeutów . Oni również próbują wmówić nam, że posiadają specjalny dar, który leczy ludzi. Uważają, że w ich rękach jest taka energia, która potrafi oczyścić ludzki umysł i ciało. Jednak zdecydowana większość tych uzdrowicieli to zwykli naciągacze. Żerują oni na ludzkiej naiwności i chęci bycia pięknym i zdrowym. Poza tym prądy lecznicze uzyskuje się w wyniku działania specjalnych urządzeń, a nie z rąk ludzkich.

Również wróżki szczycą się tym, iż potrafią przewidywać przyszłe wydarzenia. Więcej w tym reklamy i autosugestii niż prawdy. Niby jak one to robią. Pierwszym sposobem jest czytanie z dłoni. Osoba zainteresowana pokazuje swoją rękę i na tej podstawie dowiaduje się, co ją czeka. Zwykle scenariusze są dwa. Ten pesymistyczny to taki, że wkrótce umrze lub zachoruje. Ten optymistyczny zakłada, że wygra dużą sumę pieniędzy, albo pozna miłość życia. Takie czytanie z dłoni to przecież niedorzeczność. No bo cóż wielkiego, można z niej wyczytać. No chyba tylko jakie ten ktoś ma linie papilarne. Podobno na podstawie jednej z nich można odczytać długość życia. A i z ludzkich rąk najwyżej da się określić, czy były umyte czy nie.

Drugim sposobem wabienia klientów jest szklana kula. Służy ona do zaglądania w przyszłość i do kontaktu ze zmarłymi. Wróżka usiłuje wmówić krewnym zmarłego, że nawiązała kontakt z osobą w zaświatach. Zwykle jednak jest to perfidna manipulacja, a to niby medium zmienia jedynie barwę głosu. Tak naprawdę to my sami dostarczamy większości informacji o zmarłym. Nawet nie jesteśmy świadomi, że zwykła rozmowa przed seansem, to tak naprawdę paskudna inwigilacja. Szczegóły, które w niej padają, pomagają wróżce w oszukaniu nas.

Trzecia metoda to stawianie Tarota. Nie jest to nic innego, jak zwykłe karty. No może są bardziej kolorowe i mają więcej obrazków, dlatego wierzymy w ich domniemaną moc. Cóż jednak mogą one powiedzieć? Absolutnie nic, bo to tylko papier, a nie bilet do przyszłości. Poza tym ich ułożenie to wynik tasowania, a nie kaprys losu. My dajemy się na to nabrać, bo chcemy w coś wierzyć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *