Jesienne porządki

Wkraczamy w okres brzydszej pogody nad Polską i lato odchodzi powoli w niepamięć. Jest to czas wielu zmian. Kupujemy nowe ubrania, zaczynamy ponownie palić w piecu, szykujemy węgiel i drewno na opał i zajmujemy się innymi zajęciami, które przygotują nas na przyjście zimy i chłodniejszego klimatu. Mi jesień zawsze kojarzy się z wieloma pracami porządkowymi na działce, czy przed samym domem. Z racji tego, że mieszkam na wsi, jest tego trochę do ogarnięcia. Ostatni weekend należał do jednych z najcieplejszych w ostatnim czasie, stwierdziłem więc, że jest to idealny czas na to, by przeprowadzić czyszczenie dywanów i zrobić pozostałe praca porządkowe, które miałem do zrobienia w domu, a że miałem w pełni wolny weekend bez żadnych planów, to wszystko złożyło się wręcz idealnie. Mam dość duży dom i musiałem rozłożyć na wielkim drewnianym kołku aż 7 dywanów z wszystkich pokoi. Robiłem to oczywiście jeden po drugim i po kolei trzepałem je mocno z kurzu. Kołek nie wytrzymałby z pewnością większego ciężaru i powieszenia kilku dywanów na raz, a mi lepiej trzepało się je pojedynczo. Postanowiłem, że doprowadzę je do takiego stanu, jakbym co dopiero je kupił i że sprawię niespodziankę rodzinie, która wyjechała prawie w całości do cioci kilkaset kilometrów dalej. Zacząłem więc od usunięcia kurzu, którego zalegało bardzo dużo i do którego niestety odkurzacz nie jest w stanie dotrzeć. Dla tak małego urządzenia, które wciąga tylko okruchy z większą, lub mniejszą siłą, było to wyzwanie. Wziąłem więc specjalistyczny sprzęt do dywanów, który miałem w garażu zaraz za samochodem i postanowiłem, że dzięki niemu doprowadzę je do odpowiedniej czystości i dopiero wtedy będę mógł przejść do prania i tego etapu, w którym dywany trzeba będzie zmoczyć. Gdy wszystko było już gotowe i czyszczenie z warstwy kurzu i odrobinek jedzenia było już za mną, a wszystkie 7 dywanów były już z tego wyczyszczone, zabrałem się za mycie na mokro i tak samo jak przedtem robiłem to jeden dywan po drugim, bardzo powoli i dokładnie, a z racji, że zabrałem się za tą pracę w sobotę z rana, to czas mnie zupełnie nie gonił. Po nałożeniu lekko żrącej piany, podobnej do tej, jaka występuje na myjniach samochodowych po wrzuceniu monety, odsunąłem się na kilkanaście minut, by aktywne substancje weszły dobrze w materiał dywanu i zabrały ze sobą cały bród i wszystkie zarazki, jakie zalęgły się tam przez cały rok, gdyż mniej więcej co taki okres czasu wykonuję tą czynność. Wszystko poszło zgodnie z planem i po 4 godzinach wyczerpującej mimo wszystko pracy, dywany lśniły i wyglądały jak nowe. Pozostało mi jeszcze wysuszenie ich i wniesienie do każdego z pokoi, oraz ładne rozłożenie, tak by czekały już na wszystkich domowników, gdy Ci wrócą do domu. Po powrocie do domu moja cała rodzina była mocno zaskoczona faktem, że doprowadziłem dywany aż do takiego stanu i od razu pytali mnie jakiego środka użyłem. Nie chciałem jednak celowo zdradzać swojego sekretu, gdyż i tak tylko ja zajmuję się ich praniem, więc mogłem zatrzymać to w tajemnicy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *